Media o nas

Koronawirus na Wyspach Owczych – jak archipelag radzi sobie z pandemią

koronawirus na wyspach owczych
Napisane przez Magdalena Pinkwart

Dziennikarka portalu Onet przeprowadziła wywiad z Sabiną Poulsen na temat sytuacji w dobie koronawirusa na Wyspach Owczych.

Koronawirus dotarł nie tylko na wszystkie kontynenty, ale także na większość wysp. Nawet położone w połowie drogi między Islandią a Norwegią Wyspy Owcze zostały dotknięte pandemią. Jak radzą sobie z nową rzeczywistością mieszkańcy tego zależnego od Danii terytorium? – Na początku nie było jakichś specjalnych obostrzeń. Może dlatego, że tutaj jest ogromne zaufanie ludzi do władzy i władzy do obywateli. Wystarczyło, że zalecono nam ostrożność. Tutaj się słucha tego typu próśb – mówi w rozmowie z Onet Podróże Sabina Poulsen, Polka mieszkająca na Wyspach.

Karolina Walczowska: Kiedy na archipelagu pojawił się koronawirus i jak ta informacja została przyjęta przez mieszkańców Wysp Owczych?

Sabina Poulsen: 28 lutego br. u rodziny powracającej z wycieczki do Paryża, po przebadaniu wykryto pierwszy na Wyspach Owczych przypadek koronawirusa. Wyspiarze przyjęli to spokojnie. Nie wybuchła panika ani nawet nie było nerwowych komentarzy. Ale pamiętajmy, że społeczeństwa nordyckie nie reagują emocjonalnie. Tutaj ceni się spokój i jeszcze raz –  spokój. 

Jakie obostrzenia wówczas wprowadzono? 

Na początku nie było jakichś specjalnych obostrzeń. Może dlatego, że tutaj jest ogromne zaufanie ludzi do władzy i władzy do obywateli. Wystarczyło, że zalecono nam ostrożność. Tutaj się słucha tego typu próśb. Pewne poruszenie wywołało odwołanie wyjazdu do Paryża grupy 150 studentów. Jak na 52 tys. mieszkańców, taka rzecz odbiła się szerokim echem. Ale nikomu nie przyszło do głowy, by protestować. 

Nie wiem, czy pani słyszała, ale po wprowadzeniu pierwszych obostrzeń Polacy ruszyli do sklepów. W wielu z nich trudno było dostać m.in. papier toaletowy. 

Chwała Bogu, na Wyspach Owczych mieszkają ludzie spokojni i rozsądni. Nikomu nie przyszło do głowy, że koronawirus spowoduje, że nagle zabraknie w sklepach towarów.

Jest pani pedagogiem w przedszkolu. Placówki edukacyjne pracują zdalnie? 

Od pięciu tygodni nie pracuję, ale podano nam datę 20 kwietnia jako moment powrotu do pracy. Na pewno przedszkola i żłobki zaczną działać jako pierwsze. Potem klasy 1-3, a klasy od czwartej w górę na razie będą zamknięte do odwołania. Grupy dzieci nie będą mogły być większe niż 10 osób. Uczniowie, którzy nie wrócą do szkoły, będą mieli od 20 kwietnia zajęcia online. Ale nie jest to jakaś rewolucja, bo zarówno dzieci, jak i nauczyciele są przyzwyczajeni do pracy z komputerami. 

Co z turystyką? Jaki wpływ ma na nią koronawirus?

Jako właścicielka małego biura turystycznego Fjord Cottage, pandemię koronawirusa odczuwam na własnej skórze. W tych dniach co chwilę dostaję prośby o odwołanie rezerwacji noclegów czy samochodu.

Koronawirus uniemożliwił pani także przyjazd do Polski.

Tak, właśnie teraz powinnam być w Polsce, gdzie drukuje się moja książka – przewodnik po Wyspach Owczych. Napisaliśmy ją razem z dziennikarzem i pilotem turystycznym Sergiuszem Pinkwartem, który mieszka w Anglii. Zamknięcie granic pokrzyżowało nam szyki. Musimy chwilę poczekać z premierą naszej książki.

Na szczęście jest internet i ciekawostkami na temat Wysp Owczych mogę dzielić się także tutaj. Prowadzę fanpage na Facebooku: Wyspy Owcze FO i stronę internetową www.owcze.com, gdzie też można będzie kupić naszą książkę.

Czy testy były robione w Danii, czy może na Wyspach Owczych? Wyspy Owcze są jednym z nielicznych miejsc, w którym na koronawirusa nie zmarł nikt, to prawda? 

Testy są robione na miejscu, czyli na Wyspach Owczych i do tej pory przebadano ok. 10 proc. całej populacji. To tak, jakby w Polsce zbadano 3,7 miliona osób. Nikt nie umarł na koronawirusa, a chorych jest niewielu. Na 17 kwietnia potwierdzonych przypadków jest 184, a ozdrowień aż 169.

Debes Christiansen jest bardzo interesującą postacią. Przypomnę, że szef Narodowego Laboratorium Chorób Ryb, ostrzegł rząd już na początku stycznia o potencjalnie niebezpiecznym wirusie, który roznosił się wówczas tylko w Chinach. Jego ostrzeżenia nie zbagatelizowano i laboratorium, które zbudowano, aby badać wirusy wśród populacji łososi, przystosowano do celów badania obywateli Wysp Owczych na obecność koronawirusa. Christiansen został już ogłoszony “bohaterem narodowym”? 

Szczerze mówiąc, dowiedziałam się o nim z polskich gazet. Z naszej perspektywy to się może wydawać dziwne, ale tutaj nie ma zwyczaju emocjonowania się i ubóstwiania kogoś tylko dlatego, że jest świetnym fachowcem i robi dobrą robotę. 

Na czym skupił się rząd w ramach walki z koronawirusem? Podobno hotel niedaleko lotniska zamieniono w miejsce do odbywania kwarantanny?

Tak, hotel Vagar położony obok lotniska oddano do dyspozycji ludzi, którzy muszą przejść kwarantannę, a z jakichś powodów nie mogą tego zrobić w domu – na przykład, jeśli ktoś z rodziny jest chory. Co więcej, płaci za to rząd –  20 tys. koron dziennie. Wszystko jest jawne. Może dlatego, jeśli chodzi o rząd, jesteśmy przekonani, że niczego przed społeczeństwem nie ukrywa. Znamy sytuację finansową naszego państwa i rozmiar pomocy dla przedsiębiorstw – pół miliarda koron duńskich. Polacy pracujący na Wyspach także mogą być spokojni o swoje pensje.

Czy można mówić, że już niedługo będzie po wszystkim? Wspomniała pani, że 20 kwietnia mają zostać otwarte żłobki, przedszkola, podstawówki.

Szkoły będą otwierane od 4 maja, ale nie sądzę, by szybko życie wróciło do normy. Jedyny prom, który tu pływa z Danii – Norrøna, zamiast pasażerów, wozi tylko towary. Samoloty SAS przestały latać i w zasadzie jesteśmy odcięci od świata. A raczej świat od nas. Tutejsza organizacja turystyczna Visit Faroe utworzyła projekt wirtualnego zwiedzania Wysp Owczych. Nie ruszając się  z fotela, można na swoim komputerze czy tablecie poruszać się po naszym archipelagu, jak w grze komputerowej. Myślę, że to dobry pomysł, bo nic tak nie zaostrza apetytu na podróże, jak wyobraźnia. A kto zobaczy na ekranie komputera piękno Wysp Owczych, ten będzie już zawsze marzył, by przeżyć to naprawdę. A gdy miną te złe chwile, gdy mały wirus zatrzymał świat, zapraszam do mnie. Mieszkam w samym środku archipelagu i bardzo lubię gości z mojego rodzinnego kraju. 

O autorze

Magdalena Pinkwart

Dziennikarka, przewodniczka, miłośniczka krajów Północy. Redaktor naczelna magazynu podróżniczego Read&Fly Magazine i prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Turystycznych. Interesuje się kulturą i językiem farerskim, trzyma się za to z daleka od kuchni farerskiej.

Leave a Comment