Artykuł Eivør, artystka z Wysp Owczych z prestiżową nagrodą pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>– Dla nas, którzy znamy Eivør, to wielka radość i duma z osiągnięć naszej małej ojczyzny. Ilekroć byłam na koncercie i patrzyłam na jej bose stopy, myślałam to może być tylko nasza Eivør. Często mam kontakt z Sædis, mamą Eivør która rownież jest artystyczną duszą. Na Wyspach Owczych każdy dziś jest przeszczęśliwy i dumny z naszej gwiazdy. Każdy wie, jaka ta dziewczyna jest skromna. I jak bardzo kocha swój naród. I jak o nim pięknie opowiada w swoich piosenkach – mówi nasza korespondentka na Wyspach Owczych, Sabina Poulsen.
– Wczoraj farerscy politycy i ministrowie, kto tylko miał zdjęcie z Eivør, od razu wrzucał je na Facebooka z gratulacjami. Dzisiaj pewnie cała szkoła, w której pracuje jej mama, będzie gratulować osiągnięć i na pewno będą świętować – dodaje Sabina.
Eivør Pálsdóttir z Wysp Owczych jest najbardziej popularnym wykonawcą w swoim kraju. W swoich utworach wykorzystuje muzyczne dziedzictwo archipelagu, w warstwie tekstowej język farerski, a w teledyskach często sięga po surowa wyspiarską naturę i spektakularne krajobrazy. Swój pierwszy album Eivør wydała w 2000 roku, od tego czasu próbuje różnych stylów muzycznych – folku, rocka, country, muzyki eksperymentalnej, klasycznej i pop.
Rada Nordycka co roku przyznaje pięć nagród za literaturę, film, muzykę, środowisko oraz literaturę dla dzieci i młodzieży. Każda nagroda w wysokości 300 000 DKK jest przyznawana podczas uroczystej gali podczas corocznej Sesji Rady Nordyckiej.

Artykuł Eivør, artystka z Wysp Owczych z prestiżową nagrodą pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Grindadráp – rzeź grindwali na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>„Rzeź grindwali na Wyspach Owczych to barbarzyński zwyczaj, ludzie zabijają zwierzęta dla zabawy, brodzą po pas w morzu krwi a na to wszystko z brzegu patrzą całe rodziny z małymi dziećmi” – tak zazwyczaj wyglądają nagłówki w mediach po kolejnym Grindadráp. To nie do końca prawda. Nie popieramy rzezi grindwali, ale staramy się zrozumieć i przekazać Wam, o co w niej chodzi. W tym wpisie postaramy się przybliżyć, jak wyglądają zasady takiego polowania (podlega ono ścisłym prawnym regulacjom) i jakie argumenty na jego obronę mają sami Farerzy. Warto ich wysłuchać i wyrobić sobie własne zdanie.
Sergiusz Pinkwart współautor książki „Wyspy Owcze z pierwszej ręki” i przewodnik po Wyspach Owczych mówił o rzezi grindwali na Wyspach Owczych w dzisiejszej audycji na antenie radia RMF24.pl:

Choć wszyscy znamy z internetu zdjęcia morza w kolorze krwi, to wbrew pozorom na Wyspach Owczych nie jest tak łatwo stać się świadkiem rzezi grindwali. Polowania odbywają się nieregularnie, o różnych porach dnia i nocy, i mają miejsce w różnych miejscach archipelagu. Informacje o nich przekazywane są „pocztą pantoflową” między członkami społeczności.
Oto jak zwoływanie na rzeź grindwali i sam Grindadráp opisywał jego świadek Sergiusz Pinkwart, współautor książki „Wyspy Owcze z pierwszej ręki” i przewodnik po Wyspach Owczych:
Tradycja czy zbrodnia?
Mieszkający na Wyspach Owczych zwolennicy polowań na grindwale tłumaczą, że to ważna część ich wielowiekowej, sięgającej jeszcze czasów Wikingów tradycji i zwyczaj, który przez setki lat umożliwiał społeczności maleńkich wysp na Północnym Atlantyku przeżycie trudnych zim. Trzeba pamiętać, że na Wyspach Owczych praktycznie nie ma warunków dla rolnictwa, głównym źródłem pozyskiwania żywności jest hodowla owiec i rybołówstwo. Poza tym zespołowe polowanie na grindwale było także elementem jednoczącym tę niewielką wspólnotę (na Wyspach Owczych żyje dziś zaledwie nieco ponad 50 tys. mieszkańców). Gdy pojawiała się ławica, mieszkańcy małych wiosek rozsianych po 18 wyspach archipelagu musieli zwoływać się i działać razem, by polowanie miało szansę powodzenia.

Jak wygląda rzeź grindwali?
Rzeź grindwali na Wyspach Owczych ma miejsce w miesiącach letnich, najczęściej w lipcu i sierpniu. Jest ściśle regulowana prawem i może się odbywać tylko w dokładnie określonych miejscach i warunkach. Grindwali nie odławia się sieciami ani nie strzela do nich harpunami z łodzi. Obława może zacząć się tylko wtedy, gdy ławica jest w odległości co najmniej 3 mil morskich od brzegu. W czasie polowania są rozdzielone zadania, jest mistrz ceremonii, który dowodzi akcją, są ludzie, którzy na łodziach zaganiają grindwale do fiordu, na płytkie wody zatoki, ale nie mają prawa zabijać zwierząt. Na brzegu czeka kilkudziesięciu mężczyzn, którzy jednym ciosem specjalnego ostrza przecinają rdzeń kręgowy, by zadać śmierć w jak najszybszy i najbardziej humanitarny sposób. Ustawodawstwo Wysp Owczych przewiduje bowiem, że zwierzęta muszą być podczas połowu zabijane sprawnie i szybko tak, by jak najmniej cierpiały. Potem martwym zwierzętom podcina się szyje, by się wykrwawiły. Zabarwione na czerwono wody fiordu robią wstrząsające, przerażające wrażenie. Rzeź grindwali jest wydarzeniem dla lokalnej społeczności, i faktycznie obserwują ją z brzegu całe rodziny, także małe dzieci.

Mięso pochodzące z Grindadráp jest następnie badane przez weterynarza, dzielone na kawałki, spisywane i ważone, po czym rozdzielane między ludzi. Zazwyczaj 1/3 otrzymują uczestnicy polowania, 1/3 przeznaczona jest dla najuboższych, potrzebujących, do domów starców i domów opieki, a 1/3 rozdzielana jest między pozostałych członków lokalnej społeczności.
Czy rzeź grindwali odejdzie w niepamięć?
Obrońcy rzezi grindwali na Wyspach Owczych wyliczają, że każdy wieloryb dostarcza społeczności kilkaset kilogramów mięsa i tłuszczu – gdyby ich nie było, trzeba by importować mięso z rzeźni za granicą. Tłumaczą, że jest to dla nich sposób zdobywania żywności, znacznie bardziej humanitarny niż proces pozyskiwania mięsa w rzeźniach przemysłowych, z których pochodzi wołowina i wieprzowina powszechnie dostępna w naszych sklepach. Tyle, że oni polują na oczach świata, a zdjęcia morza czerwonego od krwi to łakomy kąsek dla mediów. Rzeź milionów zwierząt hodowlanych, która odbywa się codziennie w zakładach mięsnych w Polsce i na świecie jest równie przerażająca, ale ma miejsce za zamkniętymi drzwiami. Nie widać, że leje się krew, nie słychać pisku zwierząt które walczą o życie, nie widać w ich oczach przerażenia. A potem jest już tylko tacka mięsa w markecie, która aż tak bardzo nie oburza. Powszechnie dostępne mięso w sklepach na Wyspach Owczych, które ma być argumentem za zaprzestaniem polowań, pochodzi z importu, z takich właśnie przemysłowych rzeźni w Europie.
Grafika przygotowana przez Faroese Pilot Whalers’ Association prezentująca jakość życia grindwala i świni w hodowli przemysłowej.

Światopogląd samych Farerów w materii Grindadráp bardzo się zmienił w ostatnich latach. Młodzi ludzie nie chcą jeść mięsa grindwali, które dla wielu z nich jest zwyczajnie niesmaczne. A 58% Farerów jest zdania, że należy zaprzestać krwawych polowań na grindwale.
W naszej książce „Wyspy Owcze z pierwszej ręki” nie boimy poruszać się trudnych tematów i opisujemy w niej również Grindadráp – rzeź grindwali na Wyspach Owczych.

Artykuł Grindadráp – rzeź grindwali na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Ólavsøka – święto narodowe Wysp Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Największe święto państwowe na Wyspach Owczych, czyli Ólavsøka, obchodzi się 28 i 29 lipca. Jest ono poświęcone królowi Norwegii, świętemu Olafowi, który poległ w bitwie pod Stiklestad 29 lipca 1030 roku.

28 lipca to Wigilia św, Olafa (Ólavsøka). Mieszkańcy archipelagu tego dnia tłumnie ściągają do Tórshavn, by uczestniczyć w kolorowym, żywiołowym pochodzie otwierającym święto. Otwarcie Ólavsøka rozpoczyna się pochodem przez centrum Tórshavn radnych miasta, sportowców, orkiestry dętej i parady konnej. Tego dnia odbywa się wiele imprez kuturalnych, muzycznych i sportowych. Niemal wszyscy są ubrani w narodowe stroje farerskie i pozdrawiają się słowami: Góða ólavsøku!, co można przetłumaczyć jako: Dobrej wigilii św. Olafa.

Główne uroczystości odbywają się na placu przed parlamentem. Jednak najbardziej ekscytującym punktem świątecznego dnia jest wyczekiwany doroczny finał wyścigów wioślarskich. Wyspiarze oglądają sportowe zmagania na żywo lub na dużych monitorach wystawionych w salach jadalnych hoteli, które na ten weekend są rezerwowane nawet z dwuletnim wyprzedzeniem. Wieczorem odbywają się koncerty plenerowe, bulwar Vágsbotnur tętni życiem, tak jak i całe centrum Tórshavn, a imprezy trwają do rana.
29 lipca jest Dzień św. Olafa (Ólavsøkudagur), który ma charakter bardziej ceremonialny. Rozpoczyna się o godzinie 11 procesją do katedry w Tórshavn (Dómkirkjan), w której biorą udział duchowni, oficjele, posłowie do parlamentu Wysp Owczych i przedstawiciele duńscy. Po nabożeństwie procesja przechodzi pod budynek Parlamentu (Tinghúsið), gdzie premier Wysp Owczych (Løgmaður) wygłasza na skwerze przed parlamentem przemówienie inaugurujące obrady po przerwie wakacyjnej. Po południu rozpoczyna się koncert muzyki klasycznej i chóralnej, opartej na farerskich tradycjach – Ólavsøka Cantata.

Ukoronowaniem uroczystości o północy 29 lipca jest Północny Śpiew (Midnáttarsangurin). Na rynku gromadzi się tłum, śpiewane są tradycyjne pieśni oraz tańczy się tradycyjny taniec korowodowy, który wywodzi się jeszcze ze średniowiecza.
Ólavsøka upamiętnia króla Norwegii Olafa Haraldssona II (far.: Ólavur Halgi), który zginął w bitwie pod Stiklestad w 1030 roku. Kanonizowany po śmierci został patronem Norwegii. Według tradycji jego śmierć przyczyniła się do chrystianizacji Norwegii i Wysp Owczych. W średniowieczu Wyspy Owcze były częścią Królestwa Norwegii, a tradycja Ólavsøka przetrwała na archipelagu i jest to dziś najważniejsze święto narodowe.
Co się zmieni w tym roku, z powodu restrykcji związanych z pandemią koronawirusa? Niewiele. Władze stolicy uspokajają, że pokładają pełną wiarę w to, że obywatele będą zachowywać się rozsądnie. W specjalnym komunikacie poproszono, by ulubiony moment tysięcy Farerów – wspólne śpiewanie i tańce na ulicach o północy w centrum Tórshavn, odbywały się w mniejszych grupach, na podwórkach i w grupach sąsiedzkich. W zamian obiecano, że po mieście będą krążyć ekipy telewizyjne Kringvarp Føroya – publicznego nadawcy, nadające bezpośrednie relacje z centrum wydarzeń. Nie będzie też rozstawionych kramów i wspólnej zabawy na nabrzeżu Skálatrøð. Poza tym wszystko ma być jak zawsze. Bo Farerzy kochają Ólavsøka, a na święto czekali przez cały rok.
Więcej o świętach i zwyczajach farerskich w naszym przewodniku „Wyspy Owcze z pierwszej ręki”. Do kupienia w Owczym Sklepie.

Artykuł Ólavsøka – święto narodowe Wysp Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Narodowy strój farerski – tradycja Wysp Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Narodowy strój farerski (Tjóðarbúni) jest ważnym elementem tożsamości lokalnej i przynależności narodowej mieszkańców Wysp Owczych. Dzieci noszą tradycyjne ubranka przekazywane z pokolenia na pokolenie. Według tradycji młodzież w wieku 14 lat (a w praktyce od urodzenia) zaczyna z pomocą rodziny kompletować elementy do “dorosłego” stroju. Na przykład pierwsze srebrne ozdoby dostaje się od chrzestnych na pierwsze urodziny. Zgodnie z tradycją pełen strój powinien być gotowy na ślub i służyć przez całe życie. Dziś jest inaczej i dziewczynki zazwyczaj mają kilka wariantów sukien, w różnych kolorach, do wyboru. Ale jeśli dziewczynka dostaje np. nowy gorset, często wydziergany na drutach przez babcię, srebrne elementy przeszywa się – to najdroższy element garderoby.

Mężczyźni noszą białą koszulę pod kolorową kamizelką, haftowaną i ozdobioną srebrnymi guzikami. Na to rozpinany dzianinowy sweter ze srebrnymi guzikami. Czarne wełniane spodnie do kolan, wykończone wstążką pasującą do kolorów kamizelki, są dobrane do podkolanówek i czarnych butów z klamrą. Czerwono-czarna czapka przechylona jest na tę stronę, którą ręką mężczyzna się wita.

Kobiety mają na sobie obcisły najczęściej czerwono-czarny rozpinany sweter z czterema srebrnymi, bogato zdobionymi haftkami po każdej stronie, splecionymi razem srebrnym łańcuszkiem. Srebrne haftki mają różne wzory. Czerwono-czarna (są także niebieskie, zielone, czarne czy fioletowe) spódnica do kostek przytrzymywana jest czarnym paskiem ze srebrną klamrą, dopasowaną do wzoru haftek w górnej części stroju. Spódnica jest przykryta fartuszkiem, wykonanymi z haftowanego jedwabiu lub wełnianej tkaniny. Na ramiona narzucona jest czarna peleryna spięta srebrną broszką o tym samym wzorze co guziki i klamra.

Tak prezentują się w narodowych strojach farerskich autorka przewodnika „Wyspy Owcze z pierwszej ręki” Sabina Poulsen z Wyspy Owcze FO i jej dzieci – Mia i Benjamin.









Narodowy strój farerski jest wykonany ręcznie, z kosztownych materiałów. Skomplikowane tkanie i haftowanie, srebrne guziki, broszki i sprzączki sprawiają, że proces tworzenia tych strojów jest czasochłonny i niezwykle kosztowny. Dlatego pełny strój farerski może kosztować nawet 30-40 tys. koron farerskich, czyli równowartość ok. 18-24 tysięcy złotych. Jego elementy są więc kompletowane są przez całą rodzinę przez wiele lat.

Artykuł Narodowy strój farerski – tradycja Wysp Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Wielkanoc na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Wielkanoc na Wyspach Owczych ma kolor żółty. Domy ozdabiają żonkile, nazywane tutaj Páskaliljan (lilie wielkanocne).
Przed świętami supermarkety są pełne czekoladowych jajek. Najczęściej kupuje się jedno jajko dla każdego dziecka, ale nie mogą jeść smakołyków aż do Wielkanocy. Już w Wielki Czwartek nieczynne są sklepy, a całe rodziny gromadzą się, by przygotowywać pisanki i ozdoby w kształcie jajek, które zawiesza się w oknach. W ogródkach stawia się nawet malowane na kolorowo kamienie w kształcie pisanek.

Tak jak Polacy, Farerzy chodzą do kościoła na nabożeństwa w Wielki Piątek, Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny. Oprócz tego odwiedzają cmentarze. Na grobach swoich bliskich zapalają świeczki i kładą żółte chryzantemy i sadzą żonkile. Żółte kwiaty symbolizują życie, radość, energię – opowiada mieszkająca na Wyspach Owczych Sabina Poulsen.

W kościele katolickim w Wielką Sobotę dla mieszkających na Wyspach Polaków wprowadzono święcenie koszyczków z potrawami i to jest nasz wkład w rozszerzenie świątecznych tradycji archipelagu o polskie zwyczaje – dodaje.

Poniedziałek Wielkanocny to bardzo radosne święto. Farerzy wybierają się z koszami jajek na okoliczne pagórki i śpiewając piosenkę „Rulla poska egg” (turlaj się wielkanocne jajeczko) turlają pisanki, często traktując to jako rodzaj sportowych zawodów. W zależności od tradycji rodzinnych, wygrywa jajko, które najdalej się potoczy lub „zbije” jajka konkurencji. Czasem urządza się biegi z jajkami trzymanymi na łyżeczce.

Na Farerskich stołach na Wielkanoc nie może zabraknąć tradycyjnych jajek. Ale obok nich są także ryby. Podczas świątecznych posiłków na talerzach musi się pojawić jagnięcina, a ciasta dekoruje się ozdobnymi jajeczkami z czekolady.

Artykuł Wielkanoc na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Føstulávintmánadagur czyli ostatki na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Ostatki – dni poprzedzające Środę Popielcową, to zwariowany czas, gdy na krótko przestają obowiązywać surowe reguły, którymi na co dzień kierują się Farerzy i pozwalamy sobie na odrobinę szaleństwa i luzu. Na szczęście do historii przeszły już okrutne zabawy, na które pozwalano sobie do XIX wieku, gdy podczas suto zakrapianych imprez wrzucano do pustej beczki żywego czarnego kota i tłuczono w deszczułki pałkami. Służyć to miało wypędzeniu zła, które kojarzono z „diabelskim” zwierzęciem. Mężczyźni przebierali się za diabły i niedźwiedzie, a dzieci chodziły po domach z grzechotkami i niczym w Halloween, zbierały drobne pieniądze i słodycze. A jeśli ktoś poskąpił im grosza, dzieciaki robiły złośliwe psikusy.

Z czasem tradycyjne karnawałowe zabawy zaczęły się cywilizować. W XIX wieku zamiast żywego kota, w beczce zamykano martwe zwierzę. A potem w ogóle zrezygnowano z maltretowania żywego stworzenia, beczkę wypełniając słodyczami i wkładając do środka kota zrobionego z materiału (jak nasza Marzanna) lub wyciętego z kartonu. Stało się to stałym elementem ostatkowej zabawy dla dzieci. To właśnie dla najmłodszych organizuje się teraz imprezy kostiumowe. Zamiast diabłów są indiańskie księżniczki i superbohaterowie, no i oczywiście koty i kocice! A alkohol zastąpiono gorącym kakao. Føstulávintmánadagur nie można sobie wyobrazić bez ptysiów – słodkich bułeczek z kremem, które są w te dni tak samo popularne, jak w Polsce pączki w Tłusty Czwartek.

Warto dodać, że te wszystkie zwyczaje wywodzą się jeszcze z czasów przed Reformacją. Większość Farerów to Protestanci i Wielki Post jest dla nich sprawą indywidualną, nie regulowaną przykazaniami kościelnymi.
Jak wyglądają inne farerskie zwyczaje? Sprawdź jak na Wyspach Owczych obchodzimy Święta i sylwestra.
Artykuł Føstulávintmánadagur czyli ostatki na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Bond na Wyspach Owczych – gdzie kręcono kultowy film? pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Najnowszy James Bond był kręcony m.in. na Wyspach Owczych. Filmowcy zawitali na archipelag na Północnym Atlantyku by nakręcić zdjęcia do 25 już filmu z serii o najsłynniejszym agencie Jej Królewskiej Mości. Nic dziwnego. Wyspy Owcze to miejsce z niespotykaną przyrodą i spektakularnymi widokami. Wprost idealną scenerią do serii o Bondzie.
Ekipa odwiedziła wyspy dwa razy, we wrześniu i w październiku 2019 roku. Choć ich praca była owiana największą tajemnicą, wiadomo, że podczas researche’u brane były pod uwagę między innymi skalny łuk Drangarnir i Sørvágsvatn – jezioro nad oceanem. Ostatecznie filmowcy pracowali na północnej części wyspy Kalsoy. Wiadomo także, że w filmie znajdą się zdjęcia lotnicze kręcone nad archipelagiem z helikoptera.
Chcesz zobaczyć miejsca z Bonda? Pojedź na Wyspy Owcze z LUNDI Travel.
Kalsoy, wyspa na północnym wschodzie archipelagu Wysp Owczych, to niezwykle malownicze miejsce. Słynie z wysokich klifów i zapierających dech w piersiach widoków. Podobnie jak pobliska Svínoy, jest – w porównaniu do innych dużych wysp archipelagu – stosunkowo odizolowaną wyspą, ponieważ nie prowadzi do niej ani most, ani tunel ani grobla. W małych miejscowościach na wyspie żyje w sumie mniej niż 100 mieszkańców. Wycieczka z wioski Trøllanes do latarni morskiej Kallurin jest przepiękną widokowo i bardzo popularną trasą turystyczną.
Film „No Time To Die”, już dwudziesty piąty w serii o Jamesie Bondzie, będzie miał światową premierę 2 kwietnia 2020 roku.

Artykuł Bond na Wyspach Owczych – gdzie kręcono kultowy film? pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Ogień i lód, czyli sylwester na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Noworoczna zabawa to jedna z największych imprez w roku, długo wyczekiwana i starannie przygotowywana. Jak to na naszych wyspach – w dużych miastach w organizację imprezy włączają się władze samorządowe, a w małych osadach – takich jak ta, w której mieszkam – sprawy biorą w swoje ręce sami mieszkańcy.
Spotykamy się już na początku grudnia na dużym zebraniu i w grubym zeszycie zapisujemy kto i co przygotuje na składkową imprezę. Ustalamy też u kogo w domu odbędzie się zabawa w noc sylwestrową. Nie ma tradycji zabaw na placach, czy w ogóle na wolnym powietrzu, zapewne z powodu pogody, która na przełomie grudnia i stycznia prawie zawsze jest zła.
Sylwester na Wyspach Owczych to także ogień. Nic nie może powstrzymać Farerów przed odpalaniem fajerwerków. Ogień, to ich ogromna namiętność. Sztuczne ognie kupujemy w klubach sportowych. To doskonały sposób na wsparcie swojej drużyny. Fani korzystają z okazji, by zasilić konto ulubionego klubu.
Zbieramy też drewno na wielkie ognisko, które zapalimy w nocy 31 grudnia. Kiedyś to był sposób na pozbycie się starych gratów, by wejść w nowy rok bez zepsutych rzeczy, które zabierają miejsce i zaśmiecają nam podwórka. Teraz – z oczywistych względów – śmieci nie palimy. Ale tradycja ognisk jest podtrzymywana.

Tak samo jak marszów z ogniem. Mężczyźni w sylwestrowy poranek spotykają się w jednym z garaży i przygotowują pochodnie. W nocy, z tymi pochodniami ruszą przez miasta skauci – czyli nasi harcerze. A w małych osadach, gdzie nie ma drużyny skautów, pójdą z ogniem chłopcy i mężczyźni.
Tak jak Polacy nie wyobrażają sobie świąt bez „Kevina samego w domu” w telewizji, tak na Wyspach Owczych co roku w sylwestra oglądamy komedię „Dinner for one”, czarno-biały film z 1963 roku.
Gdy się zmierzcha, rodzice dają swoim dzieciom… papierosy. Gdy to pierwszy raz zobaczyłam, nie kryłam oburzenia. Jak to!? Co to znaczy!?
Okazuje się, że ma to sens. Żarem z papierosów dzieciaki odpalają petardy i ognie sztuczne. To z pewnością bezpieczniejsze, niż używanie zapałek, czy zapalniczek.
Na zabawę spotykamy się w domach, a gdy wszyscy zgłodnieją, podawana jest pożywna zupa rybna, która w tę zimową, wyjątkową noc, pełni tę samą funkcję co nasz bigos.
A gdy wybije północ, składamy sobie życzenia. Życzymy sobie „Gott nytt ar”, czyli w języku farerskim dobrego nowego roku. Ale, jak to u oszczędnych w okazywaniu uczuć Farerów, obcy ludzie nie padają sobie w objęcia i nie całują. Wystarczy uśmiech i uścisk dłoni.
Więcej ciekawostek w naszym przewodniku „Wyspy Owcze z pierwszej ręki”.
Artykuł Ogień i lód, czyli sylwester na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Święta na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Święta na Wyspach Owczych zaczynają się już pierwszego grudnia. W każdym mieście, miasteczku czy osadzie, uroczyście są zapalane lampki na choinkach ustawionych w reprezentacyjnych miejscach. To doskonała okazja do świętowania. Grają lokalne orkiestry dęte, parafialne chóry śpiewają kolędy. Włodarze wygłaszają okolicznościowe przemówienia i finansują paczki ze słodyczami, które święty Mikołaj rozdaje dzieciom. To też okazja do otwarcia świątecznych jarmarków. W małych, drewnianych budkach, można kupić świąteczne ozdoby i pieczone ciasteczka. Niestety, nie ma tradycji kupowania grzanego wina. Zamiast tego, w dużych garnkach gotuje się słodkie kakao, a nad jarmarkiem unosi się zapach karmelizowanych naleśników i wafli. Zgodnie z chrześcijańską tradycją Boże Narodzenie poprzedzają cztery tygodnie Adwentu. W każdą niedzielę tego okresu jest zapalana w domach jedna świeca. Dzieci nie wyobrażają sobie przygotowań do świąt bez codziennej czekoladki z kalendarzy adwentowych.

Grudzień to czas firmowych imprez świątecznych. Pracownicy, zazwyczaj dostają od pracodawcy dużą paczkę, w której znajdą puszkę słodyczy, dwie kaczki, udziec barani, szynkę wieprzową i ćwierć owcy. Podczas firmowej „wigilii”, która odbywa się w wynajętej sali w hotelu, nie może zabraknąć muzyki i tańców, a także ulubionej świątecznej zabawy Farerów: zebranym podaje się w misce ryż na mleku z sosem wiśniowym. W jednej porcji jest ukryty migdał. Cała zabawa polega na tym, by nie dać po sobie poznać, że odnalazło się migdał. Oczywiście nie można go schrupać, czy połknąć. Szczęśliwiec powinien go trzymać pod językiem, dopóki wszyscy nie skończą jeść. Dopiero wtedy można się ujawnić i zdobyć nagrodę.
Rodzinna kolacja wigilijna jest dużo skromniejsza niż w Polsce. Za to nie może się obyć bez kaczki w pomarańczach, pieczonej w piekarniku i przyprawionej jedynie solą i pieprzem. Do tego czerwona kapusta i smażone ziemniaki. Jako przekąska – koniecznie powinny być podane na stole wigilijnym ziemniaczane chipsy.

W pierwszy dzień świąt, Farerzy spotykają się przy choince w domach, lub przykościelnych salkach i kaplicach, by wspólnie śpiewać kolędy i tańczyć wokół choinki. To też kolejna okazja, by obdarować dzieci słodkimi prezentami. W paczuszkach (często fundowanych przez lokalne władze) znajdują się soczki, batony, lizaki i mandarynki.
Najprzyjemniejszym elementem świątecznej tradycji są tradycyjne, weekendowe wyjazdy do Szkocji. Na początku grudnia, w piątkowe popołudnie na lotnisku na wyspie Vagar spotykają się farerskie kobiety. Mężczyzn, zazwyczaj nie ma na takich zakupowych wypadach niemal wcale. Lecimy do Aberdeen lub Edynburga. To w zasadzie konieczność, bo przez cały grudzień obdarowujemy się prezentami zarówno w domu, jak i w pracy. Jedna z moich koleżanek wyliczyła, że co roku musi na Święta Bożego Narodzenia kupić sześćdziesiąt osiem prezentów! Na Wyspach Owczych mamy tylko jedno centrum handlowe – w Tórshavn. Siłą rzeczy asortyment w sklepach jest ograniczony i jeśli chcemy kupić coś niesztampowego, musimy lecieć za granicę. A najbliżej mamy do Szkocji. Na zakupy świąteczne przeznaczamy sporo: nie mniej niż pięć-sześć tysięcy koron.

Atmosfera na pokładzie samolotu jest fantastyczna. Piloci farerskich linii Atlantic Airways to nie tylko doskonali fachowcy, ale i ludzie o niepospolitym poczuciu humoru. Zazwyczaj wykorzystują okazję, by sobie w takim czasie pożartować – mają przecież na pokładzie same kobiety podekscytowane faktem, że wyrwały się na zakupy. Przypominają nam, że ładowność samolotu, to jedynie cztery tony. Ostrzegają, że jeśli za bardzo zaszalejemy z zakupami, to samolot w powrotną stronę nie oderwie się od ziemi.
Gdy po dwóch dniach zakupowej gorączki wracamy do domu, znów wita nas kapitan. Chwali, że utrzymaliśmy się w limicie czterech ton, ale zazwyczaj rzuca jakiś żart. Na przykład, że trochę przesadziłyśmy z gabarytami naszych zakupów i przez to połowę towarów musiał zostawić na pasie startowym, bo nie zmieściły się w luku samolotu. To oczywiście nieprawda i wszystko jest w porządku. Ale farerscy piloci lubią nas postraszyć.
Więcej o Wyspach Owczych przeczytasz w naszym przewodniku:

Artykuł Święta na Wyspach Owczych pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Artykuł Język farerski – historia języka, który nie miał prawa przetrwać pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>Farerski jest językiem urzędowym na Wyspach Owczych. Należy do grupy skandynawskiej języków germańskich. Dzisiejsza jego forma najbliższa jest norweskiemu i islandzkiemu – w języku farerskim pojawiają się zbliżone słowa i konstrukcje gramatyczne. Drugim językiem urzędowym jest duński, nauczany od wczesnych klas szkoły podstawowej, podobnie jak angielski.
Początki osadnictwa i duńska dominacja
Najwcześniejszymi znanymi historykom mieszkańcami Faroe byli irlandzcy mnisi, więc zapewne pierwszym językiem, jakim posługiwano się na terytorium wysp przed wiekami, był staroirlandzki. W erze Wikingów pojawił się staronorweski. Język farerski wyodrębnił się z niego i ukształtował pomiędzy IX a XV wiekiem. Od XVI wieku Duńczycy zakazali używania języka farerskiego w oficjalnych sytuacjach i w dokumentach. Przez kilka stuleci język farerski pozostawał więc jedynie językiem codziennych rozmów i przetrwał głównie dzięki tradycji przekazów ustnych. Literatura farerska była opowiadana, śpiewana, a nawet… tańczona. Przetrwała w formie ballad, podań i gawęd, które lokalni bajarze snuli w długie zimowe wieczory. Tematem były na przykład bohaterskie czyny Karola Wielkiego i Sigurda (czy jak kto woli Zygfryda z “Pieśni Nibelungów”). Gatunkowo dzieliły się na sagnir – sagi historyczne, ævintyr – opowieści, oraz kvæði– ballady. Mogły przetrwać bez zapisu nawet przez kilka pokoleń.
Współczesny język farerski
Ojcem nowożytnego języka farerskiego nazywa się luterańskiego pastora i badacza folkloru Wysp Owczych, Venceslausa Ulricusa Hammersheimba, urodzonego na początku XIX wieku w Sandavágur na wyspie Vágar. W 1846 roku zaczął pracę nad spójnym systemem zapisu i ortografii dla języka farerskiego. Hammersheimb wzorował się podczas swojej pracy na języku islandzkim, i konsultował ze znawcami kultury islandzkiej, m.in. Jónem Sigurðssonem, architektem islandzkiej niepodległości. Jego reguły spotykały się niekiedy z krytyką, ponieważ były zbyt skomplikowane, jednak ostatecznie trafiły do słownika. W latach 1886–91 Hammershaimb opublikował Færøsk Anthologi, która stała się podstawą kanonu nowożytnego języka. Kiedy ustalone zostały reguły, zaczęła powstawać literatura narodowa. Pojawiła się także prasa w języku farerskim. Od 1890 roku na Wyspach Owczych ukazywała się pierwsza gazeta –Føringatíðindi, odznaczająca się szczególnym puryzmem. Jej wydawcy byli gorącymi orędownikami wprowadzenia farerskiego do szkół i kościołów, co udało się w 1906 roku. Kolejno w 1938 i 1939 roku stał się on podstawowym językiem nauczania i głoszenia kazań. Język farerski został uznany głównym językiem Wysp Owczych i stał się oficjalnym językiem urzędowym w 1948 roku, na mocy Aktu Autonomii Wysp Owczych. Problemy współczesnego języka farerskiego rozstrzyga Rada Językowa Języka Farerskiego (Føroyska málnevndin). Uniwersytet Farerski w Tórshavn (Fróðskaparsetur Føroya) jest jedyną uczelnią wyższą z wykładowym językiem farerskim.

Artykuł Język farerski – historia języka, który nie miał prawa przetrwać pochodzi z serwisu Owcze.com.
]]>